Adamczyk: Krakowska strefa czystego transportu to „podatek od biedy” dla mieszkańców i turystów

Adamczyk: Krakowska strefa czystego transportu to „podatek od biedy” dla mieszkańców i turystów

W Krakowie narasta dyskusja wokół nowej uchwały dotyczącej strefy czystego transportu (SCT). Poseł Andrzej Adamczyk, wspólnie z radnymi Prawa i Sprawiedliwości, postanowił zaskarżyć to rozwiązanie do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, określając je mianem „podatku od niezamożności”.

Nowe zasady dla czystszego powietrza

Z początkiem przyszłego roku, wewnątrz IV obwodnicy Krakowa, zacznie obowiązywać uchwała o SCT, przyjęta przez Koalicję Obywatelską oraz Nową Lewicę. Strefa obejmie większość miasta, a dostęp do niej będą miały samochody benzynowe spełniające normę Euro 4 i wyprodukowane po 2005 roku oraz diesle z normą Euro 6 wyprodukowane od 2014 roku. Pozostałe pojazdy będą mogły wjechać jedynie za opłatą.

Kto może wjechać do strefy?

Wyjątkiem są mieszkańcy Krakowa, którzy nabyli starsze pojazdy przed 26 czerwca. Dla nich przepisy nie będą restrykcyjne. Z kolei wjazd niezgłoszonym pojazdem niespełniającym wymagań może skutkować mandatem do 500 złotych. Uchwała wywołała mieszane reakcje, zarówno wśród mieszkańców, jak i przyjezdnych.

Krytyka ze strony posła Adamczyka

Poseł Andrzej Adamczyk, były minister infrastruktury, wyraził swoje niezadowolenie z wprowadzenia SCT. Według niego, nowe regulacje uderzają przede wszystkim w osoby spoza Krakowa, które dojeżdżają do pracy, na uczelnie czy do lekarzy. Wskazał również na trudności dla turystów, zarówno krajowych, jak i zagranicznych, którzy nieświadomi nowych przepisów mogą zostać ukarani.

Kontrowersje wokół dyskryminacji

Wojewoda małopolski również skierował uchwałę do rozpatrzenia przez Wojewódzki Sąd Administracyjny. Jego zdaniem, przepisy mogą być dyskryminacyjne, ponieważ różnicują między mieszkańcami Krakowa a osobami spoza regionu. Obawy dotyczące równości traktowania oraz wpływu na lokalną gospodarkę pozostają przedmiotem ożywionej debaty publicznej.