Kraków: Kobieta zaatakowana przez amstafa, właściciel psa próbował uciec

Na jednym z osiedli w Krakowie doszło do zdarzenia, które zaniepokoiło mieszkańców i wymagało natychmiastowej interwencji strażników miejskich. Podczas swojego wieczornego patrolu, funkcjonariusze usłyszeli przeraźliwe krzyki kobiety, co skłoniło ich do szybkiego działania.
Interwencja strażników miejskich
Gdy strażnicy dotarli na miejsce, okazało się, że kobieta została zaatakowana przez agresywnego psa rasy amstaf. Sytuacja miała miejsce w pobliżu postoju taksówek, a poszkodowana wymagała natychmiastowej pomocy medycznej. Strażnicy, wykazując się profesjonalizmem, niezwłocznie udzielili jej pierwszej pomocy, założyli opaskę uciskową na ramię i wezwali pogotowie oraz policję. Działali szybko i skutecznie, aby zminimalizować skutki ataku.
Reakcja właściciela psa
Podczas całego zamieszania, właściciel psa próbował uniknąć odpowiedzialności. W momencie przybycia funkcjonariuszy, mężczyzna zaczął się oddalać, wykazując agresywne zachowanie i ignorując polecenia strażników. Sytuacja zmusiła funkcjonariuszy do użycia środków przymusu fizycznego, co zakończyło się zakuciem go w kajdanki. Tymczasem amstaf był przytrzymywany przez męża poszkodowanej kobiety, co zapobiegło dalszym incydentom.
Problemy z dokumentacją psa
Po udzieleniu pierwszej pomocy, kobieta została przewieziona do szpitala przez ratowników medycznych. Na miejscu okazało się, że pies nie posiadał aktualnych szczepień, co wzbudziło dodatkowe obawy o zdrowie poszkodowanej. Informacje te zostały niezwłocznie przekazane lekarzowi prowadzącemu, a cała sprawa została przekazana policji do dalszego postępowania. Wydarzenie to uwypukla znaczenie odpowiedzialności właścicieli zwierząt za zdrowie i bezpieczeństwo zarówno ludzi, jak i samych czworonogów.